Na zimowych igrzyskach olimpijskich w Turynie w 2006 roku największymi potęgami w sportach zimowych okazały się:
Niemcy - 29 medali (złote - 11, srebrne - 12, brązowe - 6)
USA - 25 medali (odpowiednio: 9, 9, 7) Austria - 23 medale (odpowiednio: 9, 7, 7)
Rosja - 22 medale (odpowiednio: 8, 6, 8)
Kanada - 24 medale (odpowiednio: 7, 10, 7)
Trudno sądzić, by w Vancouver ktoś wskoczył do tej piątki.
W klasyfikacji medalowej w Turynie Polska zajęła 20 miejsce z 2 medalami:
> Tomasz Sikora zdobył srebrny medal w biathlon (bieg masowy na 15 km)
> Justyna Kowalczyk zdobyła medal brązowy w biegu narciarskim na 30 km techniką dowolną .
Pospekulujmy.
Zakładam utrzymanie się proporcji i ilości w medalach rozdanych w Vancouver.
W takim przypadku:
- zdobycie czterech lub pięciu złotych medali na olimpiadzie mogłoby nam dać miejsce wśród pierwszych 6-8 państw-uczestników
- zdobycie trzech złotych medali mogłoby nam dać miejsce w pierwszej dziesiątce krajów-uczestników (miejsca 10-12)
- zdobycie dwóch złotych medali to możliwe miejsca w rankingu na pozycjach 12-15
Gdyby Polska miała zdobyć mniej jak 2 medale (łącznie) udział w igrzyskach w Vancouver należałoby uznać za dużą porażkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz